27.12.2014

BLACK CAT (Czarny kot) (1981)


Tekst pierwotnie pojawił się 11 października 2014 na profilu na FB.

Film, o którym wspominałem ze względu na Monster Madness, czyli "Black Cat" (znany również jako "Gatto Nero") z 1981 roku, w reżyserii Lucio Fulciego, już obejrzany. Ciężko mi ocenić ten obraz. Doceniam pomysł na opętanego kota-mordercę ("granego" przez prawdziwego osobnika), który ze względu na swoje niewielkie rozmiary, pozbywa się swoich ofiar sposobem. Podobały mi się ujęcia z oczu zwierzaka, gdy śledzi swoje ofiary wśród ciemnych uliczek. Miałem lekkie skojarzenia z zabiegiem, który lata później zastosował Sam Raimi w "Evil Dead", ukazując akcję z perspektywy nigdy nie pokazanego "zła". Mimo, że film raczej nikogo nie wystraszy, jest coś upiornego w tym, że niepozorny kot śledzi, mami i morduje swoje ofiary niczym morderca ze slashera. Ba, nawet dochodzące z ciemności złowrogie miauczenie ma w sobie coś niepokojącego. Atmosfera malutkiego miasteczka w Anglii pomaga klimatowi filmu.
Z drugiej strony akcja, mimo, że nie wlekła się, pozostawiała mnie dosyć obojętnym na wydarzenia i postacie. Znalazło się kilka śmiesznostek, które dosyć mocno szargają nastrój filmu. Sztuczne nietoperze(na widocznych linkach) które wyglądają lepiej chyba tylko od tych z Draculi z 1931 roku, kot teleportujący się z sztampowym "magicznym" dźwiękiem rodem z programu dla dzieci czy czasem dziwne wyglądające oczy czworonoga przy zbliżeniach (które zostały stworzone przy pomocy animatroniki). Jednak biorąc pod uwagę, że na tej stronie chwalę przede wszystkim dziwność (do której sztuczne nietoperze bez żadnego powodu atakujące kobietę z pewnością zaliczają) i uroki technicznych niedoskonałości kina klasy B z minionych czasów, wszystko to skwitowałem pozytywnym śmiechem.

Jak już wspominałem, ciężko mi ocenić ten film. Z powyższego opisów niewiele wynika, ale jeżeli miałbym ocenić "na czuja", dałbym 5/10. Nie spodziewajcie się rewelacji, ale jeżeli chcecie zobaczyć, jak śmiertelnie niebezpieczny kocur skacze i obdrapuje różnym nieszczęśnikom gęby, nadal polecam. Poza tym w jakim innym filmie można zobaczyć malutką obręcz, przygotowaną specjalnie po to, aby powiesić kota...

Chciałbym jeszcze dodać, że jest to dopiero drugi film, obok "Domu przy cmentarzu" Fulciego, który obejrzałem. Biorąc pod uwagę ogromną filmografię tego kultowego w pewnych kręgach reżysera, ciężko oceniać jego twórczość po dwóch seansach, ale na razie niczym nie zostałem zachwycony. Mam nadzieję, że jeszcze to odszczekam.



Trailer


2 komentarze :

  1. Chyba odszczekasz swój brak entuzjazmu dla Lucio Fulciego. Zależy, czy wolisz wyrafinowane thrillery z początku lat 70tych ("Una Sull Altra", "Jaszczurka W Ciele Kobiety", "Non Si Sevizia Di Paperino"), czy też wolisz nierealne, rodem z koszmaru, produkcje gore z przełomu lat 70/80 ("Zombi 2", "Miasto Żywych Trupów" i przede wszystkim - THE BEYOND aka "Siedem Bram Piekła") - Fulci to mnóstwo świetnego kina B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odszczekałem, ale to już widziałeś. Przy okazji zabawne zobaczyć komentarz akurat pod tym sucharskim tekstem, gdy jeszcze myślałem, że starczy notka na fanpejdżu :)

      Usuń