27.12.2014

PUMPKINHEAD (Dyniogłowy) (1988)

Tekst pojawił się pierwotnie na profilu na FB 21 października 2014.

Tak jak zapowiadałem, tej nocy obejrzałem film "Pumpkinhead" z 1988 roku.

Akcja rozgrywa się na typowym "amerykańskim zadupiu", gdzie poznajemy niejakiego Eda Harleya (Lance Henriksen) i jego synka, oraz grupkę młodych turystów rodem ze slasherów. Jeden z mieszczuchów, szalejąc na swoim motorze, potrąca dzieciaka, tym samym zabijając go. Pełen furii Ed postanawia zwrócić się mieszkającej w głębi lasu wiedźmy. Z pomocą jej czarnej magii przywołuje do życia miejscową legendę, tytułowego Dyniogłowego, który ma posłużyć za narzędzie zemsty. Nasz bohater szybko się przekonuje, że nie tego chciał...
"Pumpkinhead" to średni film z przebłyskami. Najmocniej działa sceneria: spalone słońcem piaszczyste pustkowia, chatka czarownicy ze święcącym czerwienią okienkiem, zapuszczony cmentarz i zrujnowany kościółek. Wszystkie wymienione miejsca sprawiają, że film ma odpowiednio upiorną atmosferę. Główną atrakcją film jest oczywiście tytułowy Pumpkinhead. Kilkumetrowy, chudy stwór pokazuje, do czego zdolna jest animatronika. Monstrum wykonane jest pierwszorzędnie. Nic dziwnego, ponieważ film wyreżyserował Stan Winston, facet, który zajmował się tego typu efektami w produkcjach takich jak "Alien" (dostrzegalne jest podobieństwo pomiędzy Dyniogłowym a Obcym), "Terminator" czy ponadczasowy "The Thing".

Akcja średnio porywa. Nie ma w tym filmie niczego nadzwyczajnego, a wszystko toczy się znanym z wielu horrorów torem. Jest więc typowy motyw grupki gówniarzy w leśnej chatce, których po kolei eliminuje morderca (a w tym przypadku demon) i jest wioska na pustkowiu, która ma swój mroczny sekret, przed którym mieszkańcy zamykają się w swoich domach i przemilczają sprawę, ignorując ofiary.. To drugie działa całkiem nieźle, ale to już było.

Nie spodziewajcie się w tym filmie szczególnie drastycznych scen. Wbrew pozorom, Dyniogłowy nie rozszarpuje swoich ofiar na kawałki. Na ogół rzuca nimi, a jednego faceta przebija strzelbą, co wypada dosyć dziwnie. Powiedziałbym, że to takie PG-13 z "teraz nie patrz, dziecko".

"Pumpkinhead" to film średni, z przejawami bycia "całkiem ok". Nie ma w nim nic odkrywczego, dziwacznego, czy przykuwającego szczególną uwagę. To dosyć mainstreamowy horror, który przykuwa widza przede wszystkim stroną wizualną, ale pozostawia obojętnym na całą resztę.

Wbrew pozorom, 6/10, ale mocno chylące się do tyłu.

"Pumpkinhead" doczekał się aż trzech sequeli, ale wszystkie trafiły prosto na video/dvd. Średni początek doczekał się coraz gorszych kontynuacji.



Trailer

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz