10.01.2015

INNOCENT BLOOD (Krwawa Maria) (1992)

Tekst pierwotnie pojawił się 19 listopada 2014 na profilu na FB. 

Mała obsuwa. Zaraz po "Heartless" obejrzałem "Innocent Blood" z 1992 roku w reżyserii Johna Landisa. Biorąc pod uwagę czas, który minął od obejrzenia filmu i jego ogólną średniość, będzie raczej krótko.

Film szybko wprowadza nas w założenia: mieszkająca w Pittsburgu wampirzyca Marie (Anne Parillaud) cierpi na brak krwi i seksu (tak mówi widzowi). Moralność nie pozwala jej na żywienie się przypadkowymi osobami. Swój głód postanawia zaspokoić członkami okolicznej włoskiej mafii. Aby ugryzieni nie powracali do życia, rozwala im głowy strzelbą. Szybko pod jej kły wpada sam boss, Sallie Macelli (Robert Loggia). W wyniku nie sprzyjających okoliczności, Marie musi uciekać, nie pozbawiając ugryzionego głowy. Jej śladem rusza podszywający się pod mafioza policjant, Joe Gennaro. Tymczasem Sal budzi się w kostnicy i zaczyna robić użytek z nowego daru...

Z założenia interesujące połączenie filmów o wampirach i mafii wypada zaskakująco blado. Humor i dialogi są niezwykle wymuszone, Marie, poza powabnym ciałem, nie ma zbyt wiele do zaoferowania i jest postacią niezwykle mdłą, a Joe to kukiełka, której głównym zadaniem jest scena seksu z wampirzycą.

Najjaśniejszym punktem filmu jest Sal, który za życia jest gnojkiem, a po śmierci staje się jeszcze większym. Jego krzywy uśmieszek zdobiący zakrwawioną gębę będzie najbardziej mi się kojarzył z tą produkcją.

Pojawia się dużo przyzwoitych efektów gore.

Całkiem niezły klimacik. Połączenie przysypanego śniegiem miasta i mafii przypominało mi "Maxa Payne'a" (oczywiście grę, nie fatalny film z Markiem Wahlbergiem). Klimat starają się tworzyć również emitowane w telewizorach filmy, z Draculą (chyba nie muszę mówić którym) na czele, ale efekt jest niezwykle wymuszony.

Kilka interesujących, ale ponownie, wymuszonych cameo: pojawiają się Tom Savini, Sam Raimi(!) 
a nawet Dario Argento(!!). Jednak kompletnie nie wykorzystane.

Werdykt podałem już na początku: film zaskakująco średni. Ciekawostka, ale nic, co trzeba obejrzeć.





Trailer

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz