26.03.2015

NIGHT OF THE DEMONS (Noc demonów) (1988)

Krótka piłka, widziałem chyba możliwie najprostszy horrorek z końca lat 80. A takie, gdy są dobrze zrealizowane, czasem czynią cuda.

"Night of the Demons" opowiada o grupce stereotypowych amerykańskich nastolatków, którzy podczas Halloween lądują na imprezie wyprawionej przez okoliczną "gotycką-dziwaczkę", Angelę. Wszyscy zapewne szczęśliwie dotrwaliby do rana (spoiler?), gdyby nie miejsce przyjęcia: rozsypujący się zakład pogrzebowy. Oczywiście budynek nosi piętno straszliwych wydarzeń z przeszłości. Takie otoczenie idealnie nadaje się na przywołanie czegoś. Najlepiej czegoś pradawnego,
bardzo złego, opętującego gości i zamieniającego ich w mordercze demony.







To prawdopodobnie najkrótszy i najbardziej lakoniczny opis fabuły o jaki pokusiłem się na tym blogu. Brzmi prosto? Taki też jest ten film. Brzmi zabawnie? W takim razie powtórzcie.

"Night of the Demons" wykorzystuje do bólu oklepane motywy i tworzy z nich niezwykle atrakcyjny miks. Niezbyt wyrafinowany w smaku, ale nadal przyjemnie słodki i łatwy do przełknięcia. Mamy więc zgraję nieszczególnie mądrych, ale sympatycznych nastolatków, którzy zostają zamknięci w strasznym, nawiedzonym domu. Dodajmy do tego wybudzoną z wiecznego snu złą, nadprzyrodzoną istotę, która postanawia opętać kilku osobników. Ozdóbmy to wszystko elementami znanymi z setek innych horrorów i voila. To mogło się źle skończyć.

Ale!

Film jest znakomicie zrealizowany pod niemal każdym względem. Akcja jest wartka i nie pozwala się nudzić, a półtorej godziny, które trzeba poświęcić na całe widowisko, przemyka niezauważalnie. Scenografia jest upiorna, charakteryzacja świetna a to wszystko jest nam pokazane w formie długich, dynamicznych ujęć. Kamera nieraz przelatuje całymi korytarzami. W tym wszystkim znalazła się odrobinka krwawych scen i obnażonych biustów. Z przewagą raczej tych drugich. "Night of the Demons" zdecydowanie jest bardzo rozrywkowym horrorem, w którym nie uświadczycie mocnego gore, pomijając "zawierającą płyny" scenę wydłubywania oczu. Wszystkim elementom które wymieniłem bardziej po drodze jest z nawiedzonym domem w wesołym miasteczku. To raczej taki "młodzieżowy horror", o czym już na początku przekonuje nas animowane intro. Myślcie o czymś w kategorii "Fright Night".

Skoro mówię o młodzieży, "Night of the Demons" to produkcja z tej ery, gdy ekranowe nastolatki w horrorach nie są jeszcze odpychającymi idiotami myślącymi tylko o seksie, narkotykach, alkoholu i trawie. Ok. nie oszukujmy się, jest tutaj seks i alkohol... ale postacie są sympatyczne. Każdego w tym filmie da się polubić. Duża w tym zasługa dobrych aktorów, którzy doskonale wyczuli jak zagrać przerysowane postacie bez przekraczania granicy w irytowaniu widza. Całości dodatkowo pomagają niezbyt inteligentne, ale zabawne dialogi.

"Night of the Demons" jest nieskomplikowanym, ale niezwykle solidnie zrealizowanym lekkim horrorem. Oklepane i  proste założenia przekuto w produkcję łatwą i przyjemną, której ciężko coś zarzucić. Nie wnosi wiele do gatunku i nie przetarł nowych szlaków, ale jest po prostu "fajnym filmem". A o takie czasami naprawdę trudno. Raczej nie będziecie do niego wracać, ale to świetny kawałek upiornej zabawy na raz. Raz a dobrze. 



Trailer

2 komentarze :

  1. Odpowiedzi
    1. No ba :) Nadal muszę obejrzeć część trzecią, ale niestety już druga była taka sobie.

      Usuń