08.08.2015

THE DEMOLITIONIST (Kobieta-Demolka) (1995)

Akcja "The Demolitionist" rozgrywa się w nieokreślonej bliskiej przyszłości, w ogarniętym przestępczością Metro City. Wprowadzony przez panią burmistrz zakaz użycia broni palnej w obrębie miasta na niewiele się zdaje, a ona sama potrzebuje asa w rękawie, który przekona przyszłych wyborców.

Główna bohaterka, agentka Alyssa Lloyd, działa pod przykrywą w szeregach gangu niezrównoważonego Mad Doga. Gdy ustawiony przez niego atak na ratusz okazuje się porażką, szybko domyśla się, kto mógł zdradzić jego plany. Tym samym Alyssa i jej partner  kończą w stanie bliskim śmierci. Ten drugi zostaje warzywem, a ona umiera na szpitalnym stole. Jednak to nie koniec. Alyssa trafia pod opiekę Jacka Crowleya, naukowca prowadzącego Projekt Lazarus (hmm, czy my tego gdzieś ostatnio nie widzieliśmy?). Przedsięwzięcie ma na celu stworzenie niezniszczalnego stróża prawa. zdolnego do wypowiedzenia wojny wszystkim przestępcom....


Skąd my to znamy? "The Demolitionist" z 1995 roku nie ukrywa, że jest niskobudżetowym, wydanym prosto na wideo klonem klasycznego "RoboCopa", wykorzystując niemal identyczne założenia fabularne. Jednak wprowadza kilka interesujących zmian, unikając tym samym bycia totalną zrzynką. Alyssa, zamiast cyborgiem, staje się żywym trupem, który błyskawicznie się regeneruje i w krótkim okresie potrafi znacznie rozwinąć swoją siłę. Jednak bez codziennych zabiegów ulegnie rozpadowi. Krótko mówiąc: zgnije. Dodaje to produkcji lekko horrorowy element. Co może być zrozumiałe ze względu na reżysera.

Film ten był pierwszym reżyserskim projektem Roberta Kurtzmana, którego kariera sięga połowy lat 80. Jest to jeden z wielu przykładów, gdy człowiek od efektów postanawia spróbować sił jako reżyser. Kurtzman od lat zajmuje się charakteryzacją i związanymi z nią efektami specjalnymi. Wspomniany "horrorowy element" staje się jasny, gdy spojrzymy na imponującą listę produkcji, przy których przyszło mu pracować: "Evil Dead 2", "Predator", "Army of Darkness", "Scream" i wiele innych, w tym pojedyncze sequele "Halloween" i "Nightmare on Elm Street". Ba, dodajmy również, że w filmie występuje Tom Savini, a Bruce Campbell wpada na chwilę w ramach cameo. Taka mieszanka podwyższa oczekiwania co do finalnego produktu. "The Demolitionist" nie do końca je spełnia.

Często filmy reżyserowane przez ludzi pokroju Kurtzmana są wizualną ucztą. Nawet jeżeli kuleją aktorsko, fabularnie i scenariuszowo, nadrabiają świetnymi efektami praktycznymi (np. "Pumpkinhead", gdzie animatroniczny potwór wyglądał pierwszorzędnie). "The Demolitionist" nie ma zbyt wielu atrakcji tego pokroju. Owszem, jest w filmie kilka przykładów użycia charakteryzacji (w pewnym momencie Alyssa zaczyna gnić), ale to za mało i całość sprawia wrażenie, że Kurtzman powinien zacząć od nakręcenia rozrywkowego, krwawego horroru, a nie podróbki "RoboCopa". Że nie wspomnę o niemal całkowitym braku gore. Postrzeleni przestępcy giną w chmurach różowawego dymu, który nieszczęśliwie stara się udawać krew. Jedyny  makabryczny  efekt zachowano na sam koniec i wygląda dobrze. Ale to zdecydowanie za późno. 

Sceny akcji również nie należą do tych szczególnie porywających. Przez większość czasu rozgrywają się w zwolnionym tempie. Uderzeniom i wystrzałom brakuje mocy, a starcia wręcz wyglądają sztywno. Trzeba jednak przyznać, że ze względu na nieco plastikowy, ale efektowny wygląd opancerzonej Alyssy, patrzy się na to wszystko z przyjemnością. I chyba tylko to ratuje te momenty. Ograniczenia budżetowe niestety mocno obcięły potencjał tej produkcji. Widoczne jest to również w scenografii. Pierwsza połowa filmu rozgrywa się głównie w zamkniętych pomieszczeniach. Owszem, później widzimy kilka ujęć na zewnątrz, ale całość sprawia wrażenie niemal w całości nakręconej we wnętrzu studia.

Aktorstwo... mocno komiksowe i przerysowane, a w niektórych momentach po prostu złe. Część postaci, w tym pani burmistrz i Mad Dog, są absurdalnie nadpobudliwe. Dodajmy do tego nieco głupawe dialogi i dostajemy niebezpieczną mieszankę. Całość jako tako trzyma grana przez Nicole Eggert Alyssa, która wypada wystarczająco przekonująco jako postać wbrew swojej woli podtrzymywaną przy życiu, ale ostatecznie godzącą się ze swoim stanem i wykorzystującą go do zemsty. Nie jest to wielkie aktorstwo, ale dodaje filmowi odrobinkę emocji. A tych brakuje.
To chyba mój największy problem z "The Demolitionist". Mad Dog nie stanowi większego zagrożenia, a Alyssa bez problemu wykańcza tłumy bandytów, co szczególnie boli w finale. Jej wewnętrzne rozterki w pewnym momencie zupełnie znikają z filmu, tym samym czyniąc widza obojętnym. Jak na film o przywróconej do życia kobiecie, która zostaje przymuszona do walki 
z hordami przestępców, wszystko idzie tu za gładko.

Czym ostatecznie jest "The Demolitionist"? Mimo wielu moich narzekań, jednym z wielu tych małych, zapomnianych filmów, które da się bezboleśnie i z odrobinką radości obejrzeć bez zgrzytania zębami. Szkoda, że Kurtzman nie rozwinął skrzydeł, a interesująco brzmiąca podmiana cyborga na ożywieńca w ramach zgapki z RoboCopa nie zostaje w pełni wykorzystana. Można obejrzeć dla uzbrojonej po zęby Alyssy, która masakruje tłumy bandziorów w efektownym stroju (tym mnie kupili), ale tylko raz, wymazując z mózgu całą resztę.



Trailer

2 komentarze :

  1. Nie sądziłam, że do któregokolwiek z opisywanych filmów mnie kiedykolwiek przekonasz, a jednak, tym razem, czuję się zainteresowana :)
    Głównie tym, że pani wygląda naprawdę ładnie i interesująco, a i brak gore to dla mnie zaleta, bo jestem bardzo wrażliwa na przemoc, chyba że to jest coś tak przesadzonego i śmiesznego jak w Koszmarze z Ulicy Wiązów czy Kill Billu :)
    Nawet ten trailer wygląda bardzo fajnie, myślę, że bardzo chętnie obejrzałabym coś takiego w telewizji, jak ściągnę to pewnie też w końcu w sumie obejrzę, ale za jakiś czas.
    No i interesuje mnie ten pomysł z inteligentnym, atrakcyjnym zombie, bo rzadko o czymś takim słyszę, w tej chwili pamiętam tylko mangę/anime Sankarea i serial iZombie.
    Naprawdę ciekawe rzeczy wygrzebujesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałem, głównie do filmu przekonuje wygląd głównej bohaterki. Też się podjarałem po trailerze. Cała reszta... niekoniecznie.

      A, i w końcu mogę odpowiadać na komentarze, bo przestałem się upierać, że nie mają być osadzone w poście.

      Usuń