08.01.2016

B.C. BUTCHER (2016)

To będzie pełen wątpliwości krótki tekst o dziwnym filmie mającym imponujące tło produkcyjne. "B.C. Butcher" powstał dzięki wysiłkowi siedemnastoletniej wówczas Kansas Bowling, młodej reżyserki z Kalifornii, która filmem interesuje się od dzieciństwa. Przed powstaniem opisanego filmu nakręciła kilka krótkmetrażówek. Wynikiem jej ostatnich dokonań jest 51-minutowy, samozwańczy "pierwszy prehistorczny slasher". Na 16 mm. Wow. Produkcja zwróciła uwagę samego Lloyda Kaufmana i została włączona do katalogu wydawniczego kultowej Tromy. A premierę miała... dzisiaj, za pośrednictwem serwisu TromaNOW. Jeżeli czytacie to później, spójrzcie na datę powyżej.


"B.C. Butcher" opowiada o plemieniu stereotypowych "cavegirls", któremu przewodzi żyjąca złudzeniami Neandra. Jedna z dziewczyn, Dina, zostaje schwytana za spółkowanie z chłopakiem Neandry, Rexem.  Po malowniczej śmierci (kobiety pożerają wnętrzności Diny po tym jak ta oznajmia, że jest w ciąży) zdaje się, że wszystko jest w porządku. Do czasu, gdy tytułowy dzikus-morderca odnajduje ciało Diny i doznaje wizji, w której dostaje rozkaz zemsty na oprawczyniach...

Po powyższym opisie można uznać, że faktycznie mamy do czynienia z "prehistorycznym slasherem". Jednak termin ten jest trochę zbyt huczny. Przedstawiona historia po wielu zmianach zapewne mogłaby działać w czasach współczesnych. Pojawiające się tutaj motywy od razu przywodzą na myśl produkcje o nastolatkach z lat 80. Szczególnie postać Neandry, która wmawia sobie, że jest najwspanialszą osobą w swoim gronie i jest kochana przez swojego chłopaka, podczas gdy ten zdradza ją z niejaką Poppy. Prehistoryczna otoczka stanowi tu tylko dodatek i jest pretekstem do przedstawienia "dzikich" obyczajów (ze wspomnianym pożeraniem wnętrzności na czele), bawienia się oklepanym wizerunkiem "kobiety prehistorycznej (kości we włosach, staniki w panterkę) i komediowego użycie rekwizytów (plastikowa butelka, ciemne okulary czy pluszowy tygrysek podczas sceny polowania, który wyjątkowo wywołaj na mojej twarzy uśmiech). Jednak poza kilkoma niezbyt efektownymi scenami mordu, "B.C. Butcher" ciężko nazwać slasherem. I trochę szkoda, że akurat ta produkcja objęła tytuł "prehistorycznego slashera". Możecie na mnie spojrzeć z kpiną i zapytaniem "a czego chciałeś". Ale widzę pod tym terminem potencjał. Który nie został wykorzystany przez tą dziwną, mało śmieszną komedię z postacią mordercy w tle.

Film prezentuje się poprawnie. Nie będę udawał, że znam się na sprawach technicznych, dlatego mogę tylko zdawkowo powiedzieć "taśma robi różnicę". Można się przyczepić, że po cięciach w ramach jednej sceny często widać zmiany w oświetleniu i ustawieniu aktorów, ale poza tym nie dzieje się tu nic obraźliwego dla oczu widza. Pochwalić muszę, że nie ma tutaj żadnych dziwnych problemów z dźwiękiem. Dialogi są stuprocentowo słyszalne przez cały film i nie zaczynają nagle brzmieć, jakby nagrywano je na korytarzu (co jest często spotykane w tego typu produkcjach). I nie martwcie się, na pewno będziecie widzieli co dzieje się na ekranie.  W kilku początkowych momentach obraz ulega nieznacznemu rozdwojeniu, tworząc wrażenie rozmycia, jednak ten problem nie jest później obecny.

Ciekawe są napisy początkowe, składające się ze zdjęć aktorek i dopasowanych do klimatu produkcji nabazgrolonych napisów.  I są długie, czego mi brakuje w obecnych produkcjach.

Fani gore natomiast nie zaspokoją swojego pierwotnego głodu krwi i wnętrzności. O ile flaki na początku są przekonujące, tak potem nie spodziewajcie się drastycznych widoków. Można wymienić jeszcze scenę, w której zabójca wykłuwa od tyłu oko niczego nie spodziewającej się dziewczynie. Ale to tylko ciekawostka, ciekawie zrealizowana, ale... heh... nie wpadająca w oko.

Podejście "prehistoria jest tu tylko dla jaj" podkreśla muzyka, składająca się głównie z rocka. W pewnym momencie na ekranie pojawia się słynny prezenter radiowy Rodney Bingenheimer, we własnej osobie, zapowiadając zespół "The Ugly Kids". I tak, zostaniecie uraczeni występem tejże grupy. Przyznam, że z ich instrumentami z arbuzów oni również zdołali mnie nieco rozbawić.

Ciężko pisze się o takim filmie. Być może po prostu nie rozumiem jeszcze w pełni jakimi drogami chadza gatunkowe kino niezależne, ale "B.C. Butcher" nieco mnie zmęczył. Nie jest to zła produkcja, ale często odpływałem podczas dialogów pomiędzy bohaterkami, a gdy wracałem, zadawałem sobie znowu pytanie: czy ten eksperyment koniecznie musiał zostać ochrzczony mianem "prehistorycznego slashera"? Jestem pod wrażeniem tego, co w tak młodym wieku osiągnęła panna Bowling i imponuje mi, że film jest jej pasją od dzieciństwa (podczas gdy ja w jej wieku miałem go w głębokim poważaniu), ale na jej osobie wyjątkowość tej produkcji się kończy. Odczytujcie moją ocenę jako "ciekawostka". I z takim podejściem obejrzyjcie tą produkcję, aby wyrobić sobie własne zdanie. Być może trafi ona do was bardziej niż do mnie. Nie skreślam jej, nie jest to zła rzecz. Mam po prostu mętlik w głowie... 



Trailer


Film można obejrzeć na serwisie TromaNOW, który oferuje pierwszy miesiąc za darmo. Być może to dobra okazja, aby poznać "B.C. Butcher" na własnej skórze.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz