11.06.2016

[SOFT DRUGS] Niewiedza popłaca, czyli w końcu widziałem "CHILD'S PLAY"!

"SOFT DRUGS" to nowy, eksperymentalny format tekstów.  Tego typu dłuższe, luźne wpisy od czasu do czasu publikuję na fanpejdżu strony. W jednym z komentarzy spotkałem się z opinią, że może powinienem spróbować publikować je na samym blogu? Prawdopodobnie przez to wpisy nie będą już takie luźne, ale nie szkodzi spróbować. 

Na "fejsbukowym" wcieleniu Drugged By Movies często wspominam, że mam przytłaczającą ilość filmów do nadrobienia, a przede wszystkim w kategorii kina gatunkowego. Tyczyło się to również tak podstawowego tytułu jak "Child's Play", czyli starej, dobrej "Laleczki Chucky". Od pewnego czas chciałem ją obejrzeć i dzisiaj nadarzyła się okazja. Saturn na półkę "za dwie dychy" rzucił kilka rzeczy. które od razu zwracają uwagę osobników takich jak ja (oraz was). Oprócz "Czakiego" nabyłem również "Monkey Shines", którego nie omieszkam szybko obejrzeć.

To jeden z tych filmów, o których wiedziałem od dzieciństwa, ale wówczas nie obejrzałbym go, bo byłem wrażliwym dzieckiem, a potem interesowałem się chińskimi bajkami (użyłem tego sformułowania chyba po raz pierwszy w życiu), mają w głębokim poważaniu filmy (poza japońskimi). I tak naprawdę moje wyobrażenie bazowało tylko na tytule oraz wiedzy jak lalka wygląda i co robi ludziom. 

Obecnie spodziewałem się slashera pełną gębą, w którym nasza wredna lalka mordowała by mnóstwo ofiar (nie żeby nie było ich mało) w jednej lokacji, a odpowiedzi na pytanie "czemu Chucky żyje" dostalibyśmy na sam koniec. Jak się myliłem!

Wiedziałem, że Brad Dourif podkładał głos Chucky'emu, ale nie miałem pojęcia, że pojawia się we własnej osobie. No i proszę, jest na samym początku filmu, ucieka przed policją, zostaje postrzelony a potem, umierając, łapie lalkę i wypowiada zaklęcie (!).

Te kilka pierwszych minut utwierdziło mnie w przekonaniu, że moja niewielka wiedza o tym filmie jest zbawienna, bowiem zupełnie nie spodziewałem się, że ten film ma gangsterskie tło, z lekką domieszką voodoo. 

Jak mówiłem, spodziewałem się wielu ofiar. Jednak Chucky to nie Jason i ma priorytety. Akcja skupia się zatem na trzech postaciach: małym Andy'm, jego matce Karen i Mike'u. policjancie, który ukatrupił Chucky'ego w jego ludzkim wcieleniu. I taki wybór bohaterów sprawdza się znakomicie, a przynajmniej w przypadku dwóch pierwszych. 

Czy lubimy dzieci, czy też nie, nie sposób zaprzeczyć, że fakt, iż czarny charakter czyha na życie dziecka dodaje dramatyzmu. "Child's Play" wykorzystuje dobrze nam wszystkim znane przekonanie dzieci, że ich zabawki żyją, a nawet mówią. A rzeczy, które Chucky mówi małemu Andy'emu są straszne. Oczywiście matka na początku nie wierzy w te opowieści i zaczyna złościć się na malca. Jednak gdy odkrywa prawdę, za wszelką cenę chce ocalić swoje dziecko, dzięki czemu "Child's Play" posiada niezwykle emocjonalny element, A to sprawia, że od samego końca kibicujemy bohaterom i przejmujemy się ich losem.

Postać policjanta w tym wszystkim sprawia wrażenie doczepionego nieco na siłę, jakby koniecznie potrzebowano męskiej dłoni, która odda ostatni strzał. Oczywiście historia przedstawiciela prawa, który musi zmierzyć się z dopiero co zabitym przestępcą powracającym zza grobu jako lalka to motyw-śmietanka dla każdego miłośnika kina gatunkowego i kultowego. Ale w zestawieniu z dramatyzmem losów matki i syna walczących o życie wypada nieco blado..

Sam Chucky to kawał całkiem zabawnego, ale i upiornego skurczybyka. Trochę jak Freddy w pierwszym "Nightmare on Elm Street". Zresztą nie tylko na tym kończy się skojarzenie. Czemu? Co prawda jest to mój pierwszy kontakt z cyklem i może rzucam słowa na wiatr, ale nie zdziwię się widząc, że kolejne części "Child's Play" dopadł syndrom Freddy'ego, czyli przypadek znanej, długiej serii horrorów, która ma znakomitą, w wielu aspektach wzorową, pierwszą część i oglądalne, ale zupełnie nie dorastające jej do pięt kolejne, zbytnio stawiające na element komediowy.

Ale nie wybiegajmy zbytnio w przyszłość. Teraz liczy się, że w nareszcie widziałem słynną "Laleczkę Chucky". Niewiedza popłaca, bo film wielokrotnie mnie zaskoczył. I oglądało mi się go znakomicie. 

2 komentarze :

  1. Aw yiss, w ten sposób niczego nie przegapię, jak może to być na Fejsie.
    I jeszcze w dodatku jest o filmie, który nawet widziałam, w telewizji! Ja tam lubię takie komediowe podejście do slasherów, więc podobało mi się, jak zresztą nawet ten słynny Freddy vs. Jason. Widziałam nawet jakiś sequel! Niestety, nie wiem który, bo nie dodałam do mojego Filmweba nawet tego :|
    Też mało wiedziałam o filmie przed seansem, ale w odróżnieniu od Ciebie - nie miałam żadnych oczekiwań, poza oczywiście tym, że jest jakaś creepy lalka-morderca. Podobały mi się zwłaszcza wszelkie limity lalczanego ciałka, na które pan morderca narzekał, a które wykorzystywano, np. rzucając nią. No i to co wspomniałeś, wątek więzi między matką a chłopcem.
    A te DVD po dwajścia złoty to koszmar i Dosłowny Hitler, mąż mi ostatnio nie chciał już kupić, bo przecież jeszcze żadnego nie obejrzałam, a na półce się już nie mieszczą xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się nie mieszczą, a tyle do obejrzenia jeszcze z tego co mam. Ale używane DVD z filmami, których u nas nie ma za grosze z Allegro to jeszcze większe zło. Czasami za te dwie dychy miałem kilka filmów.

      Usuń